HOME · PRE RELASES · LIVE SETS · GALLERY · SEARCH · KONTAKT
Reklamy
Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
15.05.2015 MARCO REM...
06-06-2014 BRIAN SAN...
09-05-2014 FERNANDA ...
24-05-2014 ELECTRONM...
22-03-2014 ETO & GAB...
Najciekawsze Tematy
Pokaż swój pulpit [11]
Oficjalne radio b... [6]
aaa [5]
Mikser dla DJ-a [4]
Techno bzdury [4]
Zobacz Temat
THE BEST LIVE SETS IN NET d(-_-)b | FORUM OGÓLNE | Na luzie
Autor Techno bzdury
hardyjack
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 79
Miejscowość: Opole
Data rejestracji: 06.12.06
Dodane dnia 04-03-2012
w sumie to nie żadna bzdura ale trzeba ten temat jakoś zacząć. No to lecimy smiley

RANKING: Dziesięciu electroszkodników

Jaki będzie rok 2012? Już widać, że roztańczony. Nie dość, że dostaliśmy płyty Steve'a Aokiego i Skrillexa, to wiemy już, że w Warszawie odbędzie się Ultra Music Festival, na który przyjadą m.in. Tiesto i Avicii. Miłośnicy dobrej muzyki klubowej powinni się cieszyć? A widzieliście kiedyś rolnika oklaskującego nadejście szarańczy? A zresztą, niech odpowiedzią będzie ranking elektronicznych wrogów publicznychr30;

10. Avicii
Człowiek-nieporozumienie, znany głównie z tego, że albo kiepsko kradnie, albo jest żenująco okradany. Najpierw dyskutowano o tym, czy jego "My Feelings For You" nie przypomina aby klasycznego Cassiusa tak bardzo, że powinno zostać nazwane remiksem. Potem okazało się, że los ukarał Szweda za dokonywany po najmniejszej linii oporu sampling z Etty James i Penguin Cafe Orchestra: na bicie do "Levels" bez pozwolenia (ponoć) zarapował sobie Flo-Rida, aż wreszcie Leona Lewis zaśpiewała w "Collide" na podkładzie, który brzmi tak samo jak jego "Fade Into Darkness". Zrobiła się chryja, bo oba single wyszły w tym samym czasie. Avicii miał za swoje r11; oprócz próbek á la Puff Daddy, wprawne ucho Dynamitriego, czyli obeznanego z taneczną elektroniką dziennikarza Joachima D. Nawrota, wyłapało mocno używane w branży linie basu czy ograne w latach 90. do cna brzmienia Korga M1.
- Słowem: recycling w pełnej krasie, bo tracki Aviciir17;ego okraszone są też sutą dawką post-trancer17;owych stabów, banalnych filter sweepów i, w niektórych przypadkach, kolosalnych wokali, wyraźnie odwołujących się do takich klasyków gatunku, jak Martha Wash, Loleatta Holloway czy Freedom Williams. Całe to dobrodziejstwo jest przeklejane do utworów, których niezliczona ilość - i wyjątkowo mizerna, przeważnie, jakość - doprowadza jedynie do zwiększenia wszechobecnej w klubach i radiach, dźwiękowej degrengolady r11; mówi Dynamitri.
Przypomnijmy, że gwiazda (?) wystąpi na polskiej, lipcowej edycji Ultra Music Festivalu. Wcześniej DJ Remo zapowiedział singel utrzymany w klimatach Avicii. W chwili oddawania tekstu zatyczki do uszu MusicSafe Pro kosztowały na Allegro 80 złotych.

http://www.youtube.com/watch?v=pgtWCbyvur0&feature=player_embedded

9. Armin Van Buuren

No dobrze, fajnie jest prowadzić od dekady audycję słuchaną co tydzień przez 15 milionów osób. Znamy też o wiele mniej przyjemne rzeczy, niż cztery z rzędu (2007-2010) tytuły najpopularniejszego didżeja świata (przyznane w głosowaniu czytelników "DJr17;s Magazine"smiley. Pozostaje tylko zadać pytanie, co wyróżnia Van Buurena spośród innych młócących trance sadystów? Właśnie nic. Co najwyżej źle przyklejona etykietka.
- Boli mnie, że przez takich panów jak on, gatunek jakim jest techno, jest mylnie kojarzony przez szarego człowieka. Jak mówię, że lubię techno, ktoś od razu myśli o Van Buurenie. A przecież to nieprawda! Techno to Jeff Mills, Carl Craig, Juan Atkins, Derrick May i lata 80. oraz 90. W wypadku Van Buurena wystarczyło nażelować włosy, wyprodukować tandetną muzyczkę i poskakać do publiczności, aby stać się ikoną pseudo techno! r11; mówi Jonkpa, didżej i producent, założyciel Koh-I-Noor Records.
Kiedy w 2011 roku Van Buuren dowiedział się, że urodzi mu się córka, powiedział, że chciałby, by była to najlepsza produkcja w jego życiu. No Armin, cieszymy się twoim szczęściem, ale o to akurat nie było trudno.

http://www.youtube.com/watch?v=iGDifkJJdQc&feature=player_embedded


8. Swedish House Mafia
W 1984 r. Rob Reiner nakręcił znakomite "Oto Spinal Tap", paradokumentalną historię bandu, który nie istniał. Karykaturalna formacja stanowiła tak udany pastisz rockowej supergrupy, że aż Van Halen i Ozzy Osbourne musieli się dowiedzieć, czy to aby na pewno nie o nich. Jakich to więc spustoszeń musiała dokonać Swedish House Mafia, żeby zasłużyć w oczach "Guardiana" na miano tanecznej wersji Spinal Tap? Zadzierać nosa, zachowywać się jak pudlopodobni rockmani w czasach gdy zapełniali jeszcze stadiony i robić w stu procentach kliszową muzykę. Póki co, nie zebrało się jej jeszcze tyle, by starczyło na studyjną płytę, ale wydana w 2010 roku składanka "Until One" daje przedsmak takowej. Po usunięciu "One" czy "Valodji" zapewne uśpiłaby słuchacza, gdyby nie to, że w pierwszej kolejności wywołuje u niego mdłości.
- Przereklamowana marka. Świetnie wypolerowane produkcje i zero kontentu muzycznego. Takie nudy r11; podsumowuje trio Norbert Borzym, didżej i dziennikarz Czwórki, niegdyś rezydent klubowej Piekarni oraz ekspert w magazynie "Laif".
Już niedługo usłyszymy efekty współpracy Swedish House Mafii z will.i.amem z Black Eyed Peas. Tak, możecie już krzyczeć.

http://www.youtube.com/watch?v=LCH1AsUydSc&feature=player_embedded

7. Deadmau5
Pozwolę sobie sparafrazować pewien wulgarny związek frazeologiczny - oto człowiek, który przyprawił scenie klubowej uszy.
- Gostek założył sobie olbrzymią głowę myszy na łeb i już jest "fajny". To jest typowy przerost formy nad treścią. Przykład internetowego hype'u. A jego muzyka jest tak wtórna, że wolę dance z lat 90. Jak babcię w kapcie! Poza tym jest parę słynnych filmów, które umieścił sam w sieci. Najlepszy jest ten, gdzie kupił sobie nowy syntezator i przyznaje się, że nie potrafi go obsługiwać. Niby to żart, ale jego muzyka brzmi, jakby to jednak nie był żart... r11; krytykuje Marcin Staniszewski, dziennikarz i muzyk stojący za elektronicznymi Beneficjentami Splendoru.



Można mieć zastrzeżenia co do tego jak Deadmau5 produkuje ("Nie rozumiem popularności tego artysty, co on takiego nagrał?" r11; pyta retorycznie Norbert Borzym), ale na pewno wychodzi mu to lepiej, niż gadanie. Zapamiętano mu (prostowaną potem) wypowiedź o didżejach. "Są jak pier***eni prawnicy! Potrzebujesz ich, ale to pier***one p**dy!" r11; wyznał na łamach "Irish Daily Star", życząc ludziom za gramofonami, żeby wymarli jak dinozaury. Artysta nie poprzestał jednak na prasie: otwierającemu przed nim lokalnemu didżejowi z Australii zaszedł za skórę tak mocno, że ten postanowił uderzyć go w głowę (ludzką, nie mysią). Może pomogło i po odcinaniu kuponów na wydanym w 2010 roku "4x4=12", otrzymamy coś wiekopomnego? Czas pokaże.

http://www.youtube.com/watch?v=gDndZn0YPdI&feature=player_embedded

6. Steve Aoki
Do niedawna facet z cyklu "skoro ze mnie celebryta / nie pytajcie gdzie jest płyta". Człowiek interesu, nieodrodny syn prowadzącego sieć restauracji tatusia, przez długi czas zbyt zajęty biznesem, modą i imprezami, by poświęcić się czemuś tak prozaicznemu i mało efektownemu jak nagrywanie albumu. Ale w końcu się udało r11; w styczniu tego roku uderzył debiutancki "Wonderland". Amerykańscy recenzenci już dorobili sobie do Aokiego ideologię r11; widzą w nim pomysł na zbiorowe, ludyczne odreagowanie czasów kryzysu. Nie przeszkadza im to jednak pomstować na biedne aranżacje czy wokale idealnie sprawdzające się wyłącznie jako ścieżka dźwiękowa do letnich romansów. "Aoki klei z trancer17;u, electro-houser17;u i dubstepu lśniącą kulę, która może frustrować fanów tych gatunków" r11; napisano na All Music. Może? W takim razie oddajmy głos Dynamitriemu:
- Aoki to straszny oportunista, korposzczur, który eksploatuje ten biznes na wszystkich możliwych płaszczyznach, na dodatek nie robiąc przy tym niczego fajnego, miłego, zabawnego. Zero jakiejkolwiek miłości, szczerości, spontanu. A do tego wiksiarskie do granic niemożliwości collabo z drugim największym oportunistą, Lil Jonem. Słuchać tego nie idzie r11; pomstuje dziennikarz. "Aoki wpłynął na to, jak dziś tańczymy i imprezujemy. Dał indie-dzieciakom z Miasta Aniołów po raz pierwszy spróbować dekadenckiej elektroniki i przygotował grunt na nadejście szorstkiej muzyki tanecznej" r11; broni artysty "LA Times".
A pomyśleć, że mógł zostać przy kochanym za młodu hardcorze i punku.

http://www.youtube.com/watch?v=11t2PkOM_L0&feature=player_embedded

5-4. Robert M i Adamus
Groh, szef wydawnictwa U Know Me, o Robercie M:
- Polski Tiesto.
Norbert Borzym w uzasadnieniu nominacji do naszego mało zaszczytnego rankingu:
- Za twórczość i prostackie wypowiedzi.
Szczerze mówiąc szkoda większej ilości słów. Zobaczcie na YouTube w ile minut Robert M. robi kawałek. I jak szczuję publikę przeciw swojemu rywalowi Adamusowi. A tak na marginesie r11; wspomniany Adamus i jego Wet Fingers uplasowali się w głosowaniu tuż za Robertem M. Dlatego na T-Mobile Music dokonujemy symbolicznego pojednania zwaśnionych stron. Panowie pasują do siebie. Bo są granice kiczu, ale nie ma aż tak bezczelnych, producenckich dróg na skróty.

3. Tiesto
Niemiłościwie panujący holenderski król początku lat dwutysięcznych. W pojedynkę zapełniał stadiony. Na didżejskie nagrody, które otrzymywał, przydałby mu się garaż. Nie dało się nie wiedzieć kim jest. Nawet jeśli słuchało się wyłącznie breakcorer17;u. Ale to, że Tiesto automatycznie kojarzył się ze światem gwizdków, solarium, fluorescencyjnych, ciaśniuteńkich koszulek i odpicowanych Volkswagenów Golf mu nie wystarczyło. Na "Kaleidoscope" Tiesto chciał być artystą i zamiast zwyczajowo obciachowego towarzystwa, zaprosił sobie Jonsiego (z Sigur Ros), Kelego (tego z Bloc Party) czy Dizzeego Rascala. Potem pragnął zostać ziomem, pracując z Three Six Mafią i użyczając numeru Busta Rhymesowi. Za pomocą kooperacji z Diplo czy Markiem Knightem nobilituje się na potęgę, choć środowisko mocno powątpiewa w to, czy ta odmiana nie jest wynikiem firmowania swoim logo cudzej pracy.
- To jeden z wymysłów didżejskiej megalomanii, facet bez własnej wizji, za którym stoi olbrzymia machina promocyjna, będący kreacją menedżerów i zawsze dostający prime time bez powodu. Tiesto uosabiał złotą erę muzyki eurotrance, chyba najgorszego okresu w historii muzyki elektronicznej. Teraz nagle stał się electro DJ-em z amerykańskiej stajni Dim Mak, dowodzonej przez Steve'a Aoki. Transfer jak z Interu do Realu. Ale cóż, sztuczność przyciąga. Panom grającym odpustową muzykę, będącym tworem wielkiej machiny, mówimy: nie. Chcemy artystów interesujących i poruszających r11; podsumowuje bshosa, producent i didżej, a zarazem artystyczny opiekun klubu 1500m2.
W 2007 roku gruchnął news, że terroryści Fatah al-Islam grożą Tiesto śmiercią, o ile ten zdecyduje się zagrać w Bejrucie. Jeżeli podobne głosy pojawią się przy okazji występu na warszawskim Ultra Music Festival, to powinny oczywiście spotkać się z jednoznaczną krytyką. Ale czy niezrozumieniem?

http://www.youtube.com/watch?v=2EaE0_gQLw0

2. Skrillex
Na pytanie o elektronicznych szkodników, Viadrina, nasz cieszący się ponadlokalną sławą duet houser17;owy, odpowiedział:
- Odnosimy wrażenie, że jest to dość podchwytliwe pytanie. Wszystkie palce od razu wskażą Skrillexa, czyż nie? Tak naprawdę, to trochę mi go szkoda. To musi być niesłychanie dziwne uczucie, gdy połowa świata cię lubi, a połowa nienawidzi, ale taki jest po prostu los wielkich "gwiazd". Poza tym on ma chyba jakieś problemy z cerą, to smutne. Trudno jednak nam mówić o nim jako o szkodniku, bo póki co w żaden sposób nam on nie przeszkodził. Gorzej, gdyby zabrał się za remiks naszego kawałka, ale to chyba nam póki co nie grozi. Co do samej muzyki, to nie chcemy tutaj wypowiadać się autorytatywnie. Wiele osób biada, że kiedyś to było Led Zeppelin i The Beatles, a teraz Justin Bieber i Skrillex. Blackmetalowcy tańczą na lodzie, w MTV nie ma już w ogóle muzyki, a gwiazdy grają z niepodłączonego sprzętu. Może właśnie tak miała ta przyszłość wyglądać? - pyta Viadrina.



Co nie zmienia postaci rzeczy, że przyszłość pod znakiem Skrillexa maluje się w barwach szczególnie czarnych. - Po tym jak słyszałem numer Skrillexa z muzykami The Doors, już nic mnie chyba nie zdziwi. r11; przyznaje Teielte, newbeatowy as wytwórni U Know Me.
Na to nie mówi się już dubstep, powstało bowiem pogardliwe określenie brostep. Jak ma się jedno do drugiego? Wyobraźcie sobie, że ktoś porywa brytyjską królową do Stanów Zjednoczonych, robi jej wyzywający make-up, goli pół głowy i każde wygłupiać na widowni Jerry Springer Show. Wyspiarski producent i didżej Rusko (obecnie r11; o zgrozo r11; współpracujący z hiphopowym Cypress Hill) przyznał, że owszem, przyczynił się do powstania brostepu, ale Skrillexa lubi, więc nie czuje się winny. A niech cię, Rusko!

http://www.youtube.com/watch?v=OwEY_X5nSy8

1. David Guetta
Facet pochodzi z Paryża, ale na pięciu jego albumach próżno szukać francuskiej elegancji. Słynie ze zderzenia stadionowego trancer17;u z wyzutym z jakichkolwiek emocji, amerykańskim rr17;nr17;b. I nie obrywa mu się od recenzentów szczególnie, co więcej, wraz z kilkoma innymi artystami, bywa uważany za konia trojańskiego, który pozwoli muzyce dance dotrzeć do niedostępnych dotąd dla niej miejsc.



Podobną optyką kieruje się Łukasz Napora, rzecznik Audioriver, dziennikarz muzyczny Czwórki Polskiego Radia:
- David Guetta, Skrillex, Steve Aoki - nie lubię ich twórczości, ale uważam, że pełnią istotną rolę w promowaniu elektroniki jako całego gatunku. Nie przeszkadza mi, że w jednym czy drugim komercyjnym radiu leci tandetny dance. Dobrze, że leci jakikolwiek. Z doświadczenia wiem, że część osób, które dziś słuchają Guetty na dyskotekach, pewnego dnia mogą przejść na bardziej ambitne rzeczy, "ucywilizować się" i przyjechać choćby na Audioriver r11; wyraża nadzieję Napora.
Podobnych złudzeń nie ma Kasia "Novika" Nowicka, artystka i dziennikarka Roxy FM:
- Guetta jest wieśniakiem, który psuje muzykę klubową spłaszczając ją do jednego szablonu, po czym odnosi gigantyczny sukces, wiec stać go na zaproszenie każdego. Myślę, że to on przyczynił się do śmierci rr17;nr17;b nasączonego soulem - oskarża Novika. Czy trzeba coś dodawać?

http://www.youtube.com/watch?v=hWjrMTWXH28

PS. Pracując nad tym tekstem zapytałem o zdanie wiele osób. Wypowiedzi części z nich znajdziecie powyżej, ale niektórzy odmówili tłumacząc, że muzyka mniej ambitna dobrze sprawdza się na dużych przestrzeniach, zaś wszystkiemu nie są winni jednostkowi artyści, tylko wytwórnie i komercyjne rozgłośnie. A tak w ogóle to nie słuchają tandety, bo po co?
Najpiękniej - z gracją dyplomowanego filozofa i twórcy elektroniki konceptualnej - kota ogonem obrócił Minoo. Poniżej nadesłana przez niego lista 10 wrogów publicznych obecnej muzyki (nie tylko elektronicznej):

1. Kiedy pasja ustępuje rutynie.
2. Kiedy pycha zastępuje naukę.
3. Kiedy układ jest ważniejszy od umiejętności.
4. Kiedy szablon dominuje nad pomysłem.
5. Kiedy rozsądek wypiera odwagę.
6. Kiedy ambitne musi być ciężkostrawne.
7. Kiedy sprzęt jest ważniejszy niż pomysł.
8. Kiedy kalkulacja wygrywa z kreacją.
9. Kiedy powaga niszczy dystans.
10 Kiedy rozwiążą hipotezę Riemanna

----------------------------------------------------

tezt pobrano z http://www.t-mobile-music.pl/opinie,7277,ranking_dziesieciu_electroszkodnikow.html#.T0924ZvSxQp.facebook





Edytowane przez hardyjack dnia 04-03-2012
Hardyjack 1067163 50°18'59.65"N 17°34'55.73"E http://www.bestset.net
Autor RE: Techno bzdury
hardyjack
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 79
Miejscowość: Opole
Data rejestracji: 06.12.06
Dodane dnia 04-03-2012
Aha zapomniałem wrzucić jeszcze tego pajaca, jak dla mnie numero uno

DJ INOX na pełnej ku**ie smiley
http://www.youtube.com/watch?v=OO-adz4N3sU





Edytowane przez teles1987 dnia 08-04-2012
Hardyjack 1067163 50°18'59.65"N 17°34'55.73"E http://www.bestset.net
Autor RE: Techno bzdury
smits
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 204
Miejscowość: wU-wU`a
Data rejestracji: 06.03.07
Dodane dnia 04-03-2012
hahahahaha ten inox to bez kitu pajac jak c**j !! smiley hahahahahaha
to jest mistrz z profesjonalnym efektem "echo" smiley http://www.youtube.com/watch?v=GuurzwPpTsg




"DŹWIĘK OPRÓCZ NARKOTYKÓW, TO NAJSILNIEJSZY CZYNNIK ZMIENIAJĄCY ŚWIADOMOŚĆ"
Edytowane przez teles1987 dnia 08-04-2012
- 3254678 - http://bestset.net
Autor RE: Techno bzdury
hardyjack
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 79
Miejscowość: Opole
Data rejestracji: 06.12.06
Dodane dnia 23-03-2012
Techno jest złe i chuj http://w60.wrzuta.pl/audio/2FuhT3mWUjp/muzyka_techno_jest_zla




Hardyjack 1067163 50°18'59.65"N 17°34'55.73"E http://www.bestset.net
Autor RE: Techno bzdury
hardyjack
Super Administrator

Avatar Użytkownika

Postów: 79
Miejscowość: Opole
Data rejestracji: 06.12.06
Dodane dnia 07-04-2012
DJ: Najprostszy zawód na świecie

Co łączy pisarza Jakuba Żulczyka, projektanta Krzysztofa Stróżynę i wydawcę miesięcznika "Vice"? Wszyscy są lub byli didżejami, chociaż na co dzień zarabiają inaczej. Coraz więcej znanych osób chwyta za gramofony, laptopy czy iPody i staje po drugiej stronie didżejki. Dlaczego najgorętsze zajęcie sezonu to puszczanie muzyki z płyt i odtwarzaczy?




Didżej ma rząd dusz, dyktuje mody i podrywa dziewczyny r11; mam kolegę, który przybrał na użytek sceny ironiczne pseudo DJ Laski Wyrywam. Ta profesja, bądź co bądź, wymaga jednak obeznania w najnowszych muzycznych trendach, znajomości sprzętu i wyczucia techniki, a także r0;tego czegośr1;: magicznego daru, który sprawia, że ludzie szaleją. Profesjonalni didżeje mówią jednak co innego: nie ma bardziej przystępnego około-artystycznego zajęcia.


r11; Nad Wisłą ogólny poziom umiejętności didżejów jest niższy niż np. w Nowym Jorku czy Londynie r11; zauważa Michał Torzecki, znany imprezowej części stolicy pod pseudonimem I Say Mikey jako część kolektywu AM Radio. r11; Tam jest większa konkurencja, u nas łatwiej się przebić. Pod tym względem Warszawa jest bardziej jak Berlin. Granie imprez na pewnym poziomie nie wymaga umiejętności, tylko znajomości hitów r11; śmieje się Mikey. Przyznaje, że pod pewnymi względami to dobrze, bo łatwo wyrobić sobie nazwisko i przyciągnąć publiczność, zwłaszcza, jeśli r11; jak np. Krzysztof Stróżyna czy Robert Serek r11; ma się znaną twarz. r11; Gorzej jednak, że znane osoby zostają didżejami z innych motywacji niż chęć zarobienia na życie, grają na zajawce, r0;psująr1; muzyczny rynek. Trudno potem, nawet profesjonalistom, powstrzymać się od grania przebojów, jeśli występuje się przed publicznością tak przyzwyczajoną do stałego poziomu hitów r11; zauważa Michał.

Rzeczywiście, niełatwo buduje się różnorodny set, w którym poszczególne utwory składają się na zróżnicowaną pod kątem tempa i nastroju całość, jeśli trzeba serwować gościom hit za hitem. r11; Doświadczony didżej potrafi odejść od sezonowego przeboju i wrócić do swojej narracji r11; potwierdza Torzecki. r11; Niedoświadczony didżej-gwiazda tego nie umie i robi się z tego Koko Bend r11; śmieje się, zapewniając, że nie ma nic przeciwko formacji z Robertem Serkiem, wydawcą pisma r0;Vicer1; i polskim propagatorem marki Comme des Garçons, u sterów. Tyle tylko, że nagromadzenie imprez granych przez osoby na co dzień zajmujące się zgoła czym innym r11; projektowaniem ubrań, robieniem zdjęć, prowadzeniem bloga (wcale nie muzycznego!) czy grafiką r11; prowadzi do ujednolicenia się całej didżejskiej podaży. r11; Szkoda, jeśli jest tylko tak r11; zauważa Mikey. Razem z Antkiem Regulskim stworzył kilka lat temu duet AM Radio właśnie z potrzeby grania imprez inaczej, niż to, co słyszeli co weekend np. w warszawskiej Piekarni. r11; Przeszkadzało mi wtedy, że didżeje house'owi cały czas podbijali beat, w momentach narastania największego napięcia, w tzw. buildzie danego kawałka, zamiast pozwolić, by nastąpiła kulminacja, ciągnęli dalej na najwyższych obrotach. AM Radio powstało z chęci, by do setu wprowadzić melodię.


Inny warszawski didżej, który wypowiedział się dla nas anonimowo, podkreśla kolejną ważną cechę rynku muzycznego. Dzięki sieci muzyka jest powszechnie dostępna i darmowa, więc można niezwykle łatwo wejść do zawodu. r11; Kiedyś bycie didżejem wymagało infrastruktury, znajomości. Dziś wystarczy szybkie łącze i laptop r11; mówi nasz rozmówca. r11; Niski próg wejścia do tej profesji wraz z potencjalnymi korzyściami, które mu towarzyszą, czyni z niego najbardziej atrakcyjny zawód około-artystyczny.

Jakie to korzyści? r11; Prestiż w gronie znajomych, bycie w centrum uwagi, darmowy alkohol na imprezach r11; wylicza warszawski didżej z uśmiechem. Przekonuje, że pokolenie dzisiejszych dwudziesto- i trzydziestolatków, uwierzyło jak żadne inne dotąd, że idealne zajęcie na życie to takie, które łączy pasję z zarabianiem pieniędzy. r11; Wszystkie analogiczne zawody, np. bycie sportowcem ekstremalnym, dajmy na to: deskorolkowcem-wyczynowcem, przynoszą podziw rówieśników, ale wymagają ciężkiego treningu i lat praktyki. Może jedynie prowadzenie bloga ma podobny potencjał środowiskowego fame'u przy stosunkowo niskich nakładach sił r11; mruga do nas nasze źródło. Didżejowanie jest w praktyce równie proste, chociaż zdaniem naszego rozmówcy jeszcze nigdy osoba stojąca za deckami nie musiała tak bardzo walczyć o uwagę. r11; Granie setów w klubach to dziś imprezowa akwizycja r11; krzywi się. r11; Dzięki dostępności muzyki, która ułatwia pracę didżejom, szerokie grono odbiorców również ma gdzie i jak realizować swoją organiczną potrzebę muzyki. Nie potrzebuje do tego pana z gramofonami, który wskaże, co jest fajne, a co nie. Didżeje są dziś w sytuacji proszącej w stosunku do słuchaczy, a to powoduje, że muszą ich zakrzyczeć, rozpychać się łokciami.

Wysyp didżejskich talentów znakomicie wyśmiewa fragment komediowego serialu r0;Portlandiar1;, poświęcony życiu inteligenckiej pary w Portland, w stanie Oregon.

Jakub Żulczyk, pisarz, publicysta i przez pewien czas także didżej w kolektywie Defibrylator SoundSystem, tak komentuje swój epizod za deckami: r11; To było dla zabawy. I tak co weekend szło by się do klubu, a tak przynajmniej ktoś za to płacił, alko było za darmo, dziewczyny się interesowały, a my bawiliśmy się tak samo dobrze, jak na cudzej imprezie i puszczaliśmy muzykę, którą najbardziej lubimy.




Hardyjack 1067163 50°18'59.65"N 17°34'55.73"E http://www.bestset.net
Skocz do Forum:
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Underground Polish DJs Book
Angelo Mike
Basteq
Bednarz
BoxSter
CMK
Cream
Dariush Crusher
Dark@System
Djemba
Edwin
Filoov
Hellboy
Lukash Andego
Lopez
Marlon G
Music Slave
Nexy
Niklas Venn
Pawlak
Rascal
Siasia
Szkatulski & Kosmalski
Timo Glock
Tralien
Trish D.